Autoportret, data neiznany

Bolesław Biegas (Biegalski)
1877 - 1954

Urodził się rodzinie chłopskiej. “Cudowne dziecko”, odkryte przez księdza Aleksandra Rzewnickiego, dzięki jego staraniom rozpoczęło w latach 1895-1896 naukę u rzeźbiarza Antoniego Panasiuka, prowadzącego w Warszawie pracownię sztuki kościelnej. W 1896 Antoni Świętochowski, przekonany o geniuszu Biegasa, zorganizował pierwszą wystawę jego rzeźb w księgarni Wendego w Warszawie oraz pozyskał środki (ogłosił zbiórkę pieniędzy) zapewniające młodemu artyście cztery lata studiów w krakowskiej Szkole Sztuk Pięknych (1897-1901) u Alfreda Dauna i Konstantego Laszczki. W 1901 Biegas wyjechał do Wiednia, gdzie wziął udział w X Wystawie Wiedeńskiej Secesji. Po powrocie, na skutek konfliktu z profesorami, został usunięty z uczelni. Bezpośrednią przyczyną stała się rzeźba Księga życia, której autor został uznany za “burzyciela Akademii Sztuk Pięknych”. Po krótkim pobycie w Warszawie Biegas uzyskał stypendium Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych umożliwiające mu wyjazd do Paryża i kontynuowanie studiów w (cole des Beaux-Arts. Wkrótce zrezygnował z regularnych studiów i rozpoczął samodzielną działalność artystyczną. W Paryżu mieszkał z przerwami do końca życia. Obok uprawiania rzeźby malował obrazy oraz pisał poematy, powieści, sztuki teatralne oraz eseje.

Brał udział w wielu wystawach; m.in. wystawiał regularnie na Salonie Niezależnych, na Salonie Societe Nationale des Beaux-Arts, w warszawskim Towarzystwie Zachęty Sztuk Pięknych oraz w Salonie Aleksandra Krywulta.

Trudna i kontrowersyjna sztuka Biegasa wywoływała na początku XX wieku burzliwe dyskusje, a jego prace rozmaicie oceniano. “Genialny pastuszek” odkryty na wsi ciechanowskiej, wysłany na studia do Krakowa w krótkim czasie przeistoczył się w najwierniejszego “czeladnika Przybyszewskiego”. Swymi pracami bulwersował publiczność i krytyków, którzy zabraniali młodym mężatkom chodzenia na jego wystawy. Od 1901, z przerwami, mieszkał w Paryżu, gdzie utrzymywał kontakty z kolonią polską i artystami skupionymi wokół czasopisma “La Plume”. Pisali o nim m.in. Apollinaire, Andre Fontaines, Louis Vauxcelles i Emile Verhaeren. Zapomniany na wiele lat, został ponownie odkryty w latach 80. XX wieku przez francuskiego historyka sztuki Xaviera Derynga, który opracował jego twórczość dostrzegając w niej tendencje awangardowe.

Tworzył przede wszystkim - nie bez wpływu Feliciena Ropsa i Gustava Vigelanda - kompozycje symboliczne, będące rzeźbionymi obrazami o zagęszczonych, filozoficzno-literackich treściach. Odrzucenie akademickiego wykształcenia sprawiło, iż unikał modelowania postaci ludzkiej, gdyż nie potrafił jej wyrzeźbić. Dlatego też chętnie posługiwał się formą płomienia i fali, z których wyłaniały się twarze i ekstatycznie wygięte dłonie. Zdematerializowana figura pojawiła się w Ostatnim zachodzie słońca, w Przeczuciu, w Podróży ducha myśli. Niewątpliwie do najlepszych rzeźbiarskich prac należą studia portretowe Emile’a Verhaerena, Olgi Boznańskiej i Andre Fontainesa, ekspresyjne, o skondensowanej sile wyrazu, będące znakomitymi portretami psychologicznymi.

Jego twórczość - pretensjonalna, często grafomańska - paradoksalnie silnie tkwi w dziewiętnastowiecznej koncepcji rzeźby. Rażą w niej, podobnie jak raziły krytyków z początku wieku, maniera, literackość, naiwność. Malowniczy, zręczny, niezbyt uczony, zręczny i naiwny, zręczny i surowy, chory i prosty, przerażający, dziecinny. Nowy? Bardzo dawny. Nowoczesny - pisał o Biegasie Adolf Basler w numerze specjalnym “Plume” z 1902, poświęconym rzeźbiarzowi. Trafnej i nadal aktualnej oceny twórczości Biegasa z uwypukleniem jej znaczenia dla rzeźby polskiej, dokonał przenikliwy krytyk, Jan Kleczyński, który w 1909 w książce Rzeźba współczesna napisał:

Pomimo błędów, wad, w jakie popadał zbyt szybko - jak maniera nie tylko form, lecz powtarzających się skojarzeń, znaczenie jego w rozwoju rzeźby jest bardzo duże. Tkwi ono w jego niczym nie skrępowanej wyobraźni, w przypomnieniu, że rzeźba, tak jak każda inna sztuka, na niej tylko opierać się winna, że w wyobraźni tylko wykwitłe dzieła są sztuką. [...] Biegas nie miał dostatecznego samokrytycyzmu, nie miał jasnej świadomości, która by zdolna była odróżnić, co w danym pomyśle stawało się literaturą, a co było kształtem rzeźbiarskim. [...] Jeśli chce się malarskie czy nawet muzyczne wrażenia wyrażać w innej sztuce, to należy to czynić środkami tej sztuce dostępnymi - a więc w rzeźbie wyrażać po rzeźbiarsku (Kleczyński 1909, s. 17).

Obrazy w kolekcja:


Potwierdzenie miłości, 1924-25


Portret Mężczyzny, data nieznany


Sfinks trynitarny, 1902


Szekspir, 1930


Portret kobiety, 1918-20


Tytanida, 1921




English Version