Autoportret, 1906

Olga Boznańska
1865 - 1940

Na początku 1883 rozpoczęła naukę rysunku u znanego i cenionego malarza, Kazimierza Pochwalskiego, w latach 1884-1885 uczęszczała na Wyższe Kursy dla Kobiet im. Adriana Baranieckiego w Krakowie. Malarstwa i rysunku uczyła się u Józefa Siedleckiego i Hipolita Lipińskiego oraz Antoniego Piotrowskiego, słuchała wykładów z historii sztuki znanego krytyka i historyka sztuki Konstantego Górskiego. W latach 1886-1889 studiowała w Monachium w prywatnym atelier Karla Kricheldorfa, zwolennika mieszczańskiego realizmu, następnie w pracowni Wilhelma Durra. Zasadniczy wpływ na ukształtowanie się indywidualnego języka malarskiego Boznańskiej miało poznanie twórczości symbolistów, przede wszystkim Jamesa Abbotta McNeilla Whistlera, a także Wilhelma Leibla i Edouarda Maneta. Warsztat swój doskonaliła studiując i kopiując dzieła dawnych mistrzów w monachijskiej Pinakotece i obrazy Velazqueza w Wiedniu. Wkrótce całkowicie się usamodzielniła i wynajęła własną pracownię. W 1895 w zastępstwie prof. Hummela objęła kierownictwo jego Szkoły Malarskiej w Monachium, a w 1896 odrzuciła propozycje Julina Fałata, rektora krakowskiej Szkoły Sztuk Pięknych, objęcia katedry malarstwa na wydziale dla kobiet. Okres monachijski uważała za najważniejszy w swoim artystycznym życiu. Tam ustaliła swoją paletę, nieznacznie tylko wzbogacaną później nowymi kolorami. Chętnie stosowała monochromatyczną skalę barwną: szarości, brązy i czernie, zielenie, brązy i czernie lub biele, róże i czernie. Stworzyła swój własny, rozpoznawalny styl, który rozwijała przez całe życie. Kiedy w 1898 przeniosła się do Paryża, była w pełni ukształtowaną artystką. W latach 1898-1914 odnosiła znaczne sukcesy, otrzymując liczne zamówienia i nagrody. Louis Vauxcelles pisał: Co za artystka! Słynna Polka prześladuje nas, doprowadza do obsesji, oczarowuje. Mimo to w okresie międzywojennym żyła w osamotnieniu i zapomnieniu.

Debiutowała w krakowskim Towarzystwie Przyjaciół Sztuk Pięknych w 1886, regularnie wystawiała w kraju i za granicą, m.in. w Berlinie (1892, 1893), Monachium (1893), Pradze, Londynie, Paryżu (1896), Carnegie Institue w Pittsburgu (1901, 1906, 1907, 1920-1928), Amsterdamie (1912), Wenecji (1914, 1938) Często otrzymywała odznaczenia i nagrody, m.in. Legię Honorową (1912) i orderem Polonia Resituta (1938).

Należała do Towarzystwa Artystów Polskich “Sztuka” (od 1898) i do Societe Nationale des Beaux-Arts w Paryżu (od 1904).

Malowała martwe natury, kompozycje z kwiatami, rzadko - motywy pejzażowe i studia wnętrz (przeważnie własnej pracowni). Główną domeną jej twórczości był portret. Tworzyła wizerunki dorosłych i dzieci, pojedyncze i grupowe, reprezentacyjne i intymne. Malowała niemal wyłącznie techniką olejną (wyjątkowo tylko używała pasteli) na tekturze, na matowej, nie zagruntowanej powierzchni; suchą farbę kładła małymi pociągnięciami pędzla. Często zeskrobywała farbę nożem, pozostawiając znaczne partie nie zamalowane, nigdy też nie stosowała werniksu. Stosując taką metodę pracy uzyskiwała na całej powierzchni obrazu materię lekką i rozwibrowaną, stapiającą w integralną malarską całość postać modela i otaczającą go przestrzeń. “Odrealniała” wizerunki portretowanych na rzecz uwydatnienia duchowego wyrazu. Szczególną uwagę przywiązywała do dłoni - cóż to za rozkosz malować rękę. Zwłaszcza, gdy jest piękna, sucha, żylasta, o długich palcach. Każda ręka ma swój wyraz, swój temperament i charakter. Nad portretami pracowała bardzo długo, niekiedy kilka miesięcy, wiele razy umawiając się z modelem. Środki techniczne całkowicie podporządkowywała nadrzędnej zasadzie: oddaniu prawdy o malowanej postaci. Obrazy moje wspaniale wyglądają, bo są prawdą, są uczciwe, pańskie, nie ma w nich małostkowości, nie ma maniery, nie ma blagi. Są ciche i żywe i jak gdyby je lekka zasłona od patrzących dzieliła. Są w swojej własnej atmosferze ( pisała w 1909 w liście do Julii Gradomskiej, komentując swoje prace na wystawie “Cent tableaux. L’exposition des Mademoiselles”. Jej portrety nie schlebiały powszechnym gustom, nie wahała się bowiem ukazać wyrazu dumy, wyniosłości, a nawet bezmyślności; tworzone były raczej dla koneserów, którzy doceniali niezwykłe walory malarskie tych prac. Adolf Basler pisał, iż z uporem malowała i maluje wciąż te same zamazane portrety, których średnie gusta znieść nie mogą. Wykreowała swój własny świat, niezależny od mód i tendencji panujących w sztuce, a jej twórczość można uznać - jak to uczynił Jerzy Wolff, malarz i krytyk sztuki - za polski wkład w sztukę zachodu.

Obrazy w kolekcja:


Martwa natura z kwiatami, 1930


Martwa natura z kwiatami na stole, 1938


Portret kobiety w czerwonym szalu, 1900-05


Portrait of Eugène Gondon, 1922




English Version